To jest dopiero perełka. I mam to na kasecie! Odkryty zupełnie przypadkiem w bliżej nieokreślonym sklepie muzycznym w bliżej nieokreślonym kraju (na pewno nie w Polsce) projekt perkusisty The Grateful Dead i jego alternatywny soundtrack do Czasu Apokalipsy. Eksperymentalna, transowa, plemienna podróż do jądra ciemności, okraszona brzmieniem wszelkiej maści perkusjonaliów i innych etnicznych instrumentów. Genialny album. Nie dość, że nie do dostania fizycznie, to nawet ściągnąć nie ma skąd! Ale zachęcam do wytężonych poszukiwań. Warto.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polecane. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 grudnia 2010
piątek, 3 grudnia 2010
Grails "Acid Rain"
Noooo tooooo skoro już przy Grailsach jesteśmy, to muszę napisać o genialnym, nabytym na OFFie DVD "Acid Rain". Jest to zestaw klipów do kawałków z płyty Doomsdayer's Holiday plus kilka nagrań koncertowych i trochę oldschoolowych materiałów archiwalnych z wczesnego okresu ich działalności.
To co najbardziej urzeka w całym zestawieniu, to genialny VHSowy klimat, zarówno klipów, jak i nawet menu i poligrafii. Wszystko utrzymane jest w stylistyce tandetnych taśm z lat 90. i robi to zajebiste wrażenie. Lo fi jak siemasz. Same klipy to fragmenty najróżniejszych filmów, materiałów archiwalnych i cholera wie czego jeszcze. W połączeniu z muzyką tworzy to niezwykle osobliwą całość. Ciężkie do dostania, do ściągnięcia chyba jeszcze trudniejsze (jaki paradoks), ale warto to dorwać.
Zak Riles
Zak Riles, czyli członek ukochanej przeze mnie kapeli Grails ze swoją pierwszą (i chyba póki co jedyną) solową płytą. Jest dużo akustycznego, folkowego grania, ale i znany dobrze z jego macierzystej formacji psychodeliczny klimat, a nawet grailsowy repertuar (konkretnie motyw z Silk Rd). Płyta nie jest może zbyt oryginalna, ani tym bardziej nie odstaje za bardzo od zespołowych dokonań Rilesa, ale słucha się tego naprawdę dobrze. "Before the Refuge" z żywszymy perkusjonaliami i iście wschodnim motywem jest naprawdę wkręcającym numerem. Poza tym jako fan naiwnie łykam wszystko co mi ci goście podrzucą.
Taj Mahal Travellers "July 15, 1972"
Napierdalam dzisiaj pościki jak szalony...
Znów trochę japońszczyzny, z podobnej kategorii co Tetragrammaton, jednak zdecydowanie bardziej abstrakcyjne, przestrzenne, psychodeliczne granie. Syntezatorowe plamy, szamańskie delayowane głosy, dzwonki, gitarowe fuzzy, dronowe przestrzenie, długie improwizowane kompozycje, oraz cała masa innych mniej lub bardziej standardowych instrumentów. Zajebiście intrygująca płyta.
Za to na ubuweb jest dokument o TMT w trasie.
Etykiety:
drone,
free improv,
improwizacja,
polecane,
psych,
taj mahal travellers
Tetragrammaton "Elegy For Native Tounges"
Rewelacyjna muzyka improwizowana z Japonii. Od razu propsy za nazwę i okładkę. A sama zawartość jest jeszcze ciekawsza. Dronowa gra liry korbowej, dziki saksofon, subtelna gitara i free-jazzowa, opętańcza, choć nadal lekko przytłumiona gra perkusji. Niesamowicie hipnotyzujący, transowy chaos. Dużo w tym jazzu, a jednocześnie przesiąknięte jest takim eterycznym, psychodelicznym, etnicznym klimatem (zwłaszcza w utworze Santa Sangre). Rewelka.
Jest to wydawnictwo dwupłytowe, gdzie drugi krążek zapełniają nagrania live. Kawałek Oresteia in One Part to jedna z najlepszych pozycji całego albumu....
The Source
Gorąco polecam film z 1999 roku pt. The Source. Sylwetki trzech najważniejszych przedstawicieli ruchu beatników: Allena Ginsberga, Jacka Kerouaca i Williama Burroughs'a opowiedziane w całej masie archiwalnych materiałów video, przerywanych występami Johnnego Deppa, Johna Turturo i Dennisa Hoppera, którzy recytują fragmenty tekstów ww pisarzy. Do tego nieco o Nealu Cassidym, Kenie Kesey'u, itd. oraz zarys historyczny całego ruchu, również w kontekście późniejszego pojawienia się hipisów.
Etykiety:
Allen Ginsberg,
dokument,
film,
Jack Kerouac,
polecane,
William S. Burroughs
Teeth Of The Sea
W ramach przerwania milczenia na blogu, którego i tak nikt nie czyta postanowiłem zareklamować niezwykły zespół z Wysp, którego drugi album "Your Mercury" właśnie się ukazał (oczywiście nie u nas), Teeth Of The Sea.
Pierwsza płyta tej kapeli mnie rozwaliła. Błędnie wrzuceni do szufladki post-rock (pewnie przez ukochaną przez pocztowców marynistyczną tematykę w nazwie i tytule płyty "Orphaned By The Ocean"), TOTS zaprezentowali na niej mieszankę wyciszonego, przestrzennego psychodelicznego rocka z wzniosłym, chwilami jazzującym brzmieniem trąbki i mocno dronowym podejściem do tematu. Utwór Latin Inches do dziś świdruje mi we łbie... Druga płyta przynosi przede wszystkim znacznie bardziej elektroniczne brzmienie. Szerokie zastosowanie syntezatorów, a nawet taneczne retro bity jak choćby w Cemetery Magus z początku mnie zaskoczyły, ale od razu je łyknąłem. Mniej tu ambientu i ciężkiego klimatu, a więcej krautrockowej psychodelii. Ciężko mi powiedzieć, czy bardziej podoba mi się to od pierwszej płyty, ale zdecydowanie podoba mi się, że chłopaki kombinują i się nie powtarzają. Ciekawe w przypadku tego bandu jest też minimalistyczne podejście do perkusji, której albo nie ma w ogóle, albo ogranicza się do toma, werbla i jednej blachy. Poniżej zresztą wykonanie kawałka z pierwszej płyty Swear Blind the Alsations Melting.
niedziela, 10 października 2010
nowe m | i
w czasach, gdy ludzie rzadko sięgają po prasę poczuwam się do misji propagowania nielicznych, aczkolwiek wartych każdej wydanej złotówki czasopism, z m | i na czele. W nowym numerze min. o Meredith Monk, pierwszych czarnych wytwórniach DIY, czy o Johnie Fahey. Do empiku marsz!
środa, 29 września 2010
Kultura dźwięku
Gdyby ta książka ukazała się pare miesięcy wcześniej, miałbym mocno ułatwioną sprawę z magisterką... Ale ważne, że w ogóle wyszła.
Chyba najobszerniejszy zestaw manifestów, tekstów, artykułów na temat muzyki nowoczesnej/eksperymentalnej. Biblia każdego muzyka, a must have.
sobota, 17 lipca 2010
Alvarius B, czyli Alan Bishop
Buszując godzinami po blogu http://experimentaletc.blogspot.com/ odkryłem solowe dokonania Alana Bishopa, czyli basisty i wokalisty kultowej dla mnie formacji Sun City Girls. Nagrana pod szyldem Alvarius B płyta "Blood Operatives of the Barium Sunset" zaczyna się znajomym psychodeliczo-dadaistycznym klimatem znanym z macierzystej formacji Bishopa. Jednak dalej album często zaskakuje wręcz chwytliwymi, aczkolwiek nadal dziwacznymi na swój sposób folkowymi balladami. Aż nie wiem, czy słusznie daje się wzruszyć, czy też właśnie dałem się zrobić w konia i całość jest jedynie podłą satyrą na amerykański folklor. Niemniej jednak słucha się tego świetnie i polecam baaardzo.
Oprócz tego natknąłem się na ciekawy wywiad z Alanem o jego działalności z wytwórnią Sublime Frequencies, gdzie gromadzona jest najrozmaitsza muzyka folkowa, przeważnie z Dalekiego Wschodu. Same zbiory są efektem bardzo licznych podróży Alana, podczas których szuka, odkopuje, rejestruje, lub po prostu zgrywa z radia lokalną muzykę, nie tylko stricte folkową, ale też egzotyczny dla naszego zachodniego ucha pop.
środa, 7 lipca 2010
Amon Tobin i muzyka do gry Infamous
Poniżej znaleziony przypadkiem filmik po krótce dokumentujący proces tworzenia muzyki do gry Infamous. Samego Amona jest tam tyle co nic, a gra (choć zapowiada się ciekawie) jest tu zupełnie nieistotna. Film za to pokazuje kilka ciekawych instrumentalnych patentów autorstwa twórców gry.
wywiad z Karpatami Magicznymi w Popup
Marek Styczyński okazuje się piekielnie, ale to piekielnie wygadanym człowiekiem. I choć czasem aż za bardzo odpływa w swoich dywagacjach, to jednak zdecydowanie warto przeczytać ten wywiad. Polecam.
czwartek, 3 czerwca 2010
On The Edge: Improvisation in Music
Na jednej z najzajebistszych stron w sieci Ubu Web są do obejrzenia dwie z czterech części dokumentu, którego autorem i narratorem jest Derek Bailey, traktującego o improwizacji. Są min. fragmenty o Johnie Zornie, historii improwizacji w europejskiej muzyce organowej, a nawet o improwizacji w muzyce country (!). Nie dokopałem się jeszcze do brakujących odcinków serii, ale to co jest na ubu jest naprawdę warte obejrzenia.
Angus Maclise
Od kilku dni chłonę niezwykłą twórczość Angusa Maclise'a - perkusisty, poety, mistyka, zapomnianego bohatera kontrkultury. Napiszę zaledwie kilka słów, gdyż bardziej szczegółowy tekst na jego temat podsunę na końcu wpisu.
Maclise zasłynął jako pierwszy perkusista The Velvet Underground, jednak odszedł z zespołu (uwaga) w chwili zaoferowania im pierwszego płatnego koncertu. Jest autorem ścieżki dźwiękowej do filmu Iry Cohena THE INVASION OF THE THUNDERBOLT PAGODA, ale ma też na koncie współpracę z La Monte Young'iem w jego Theatre Of Eternal Music.
Wyłapałem w sieci 3 jego albumy do ściągnięcia, do czego gorąco zachęcam (bo wątpie, by kiedykolwiek było nam dane dostać te krążki w wersji materialnej). Są to trudne do zakwalifikowania perkusyjne eksperymenty w bardzo dronowo-psychodelicznej formie, czasem podparte nieco folkowymi wstawkami, czasem deklamacjami. Tak czy siak naprawdę fascynująca muza.
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Ira Cohen - The Majoon Traveller
Właściwie nie pamiętam jak trafiłem na postać Iry Cohena, a było to stosunkowo niedawno. Jest to jednak postać bardzo intrygująca, chociaż ciężko dotrzeć do większości jego spuścizny. Fotograf, poeta, filmowiec, a przy okazji przyjaciel środowiska beat generation i licznych bohaterów hipisowskiej kontrkultury, których zresztą fotografował (min. Jimi'ego Hendrixa). Zasłynął przede wszystkim jako wynalazce własnej autorskiej techniiki fotograficznej, dzięki której zdjęcie wygląda jak obraz z domu krzywych luster. Jest też autorem filmu THE INVASION OF THE THUNDERBOLT PAGODA, którego za cholerę nie moge namierzyć (poza jakimiś wycinkami na youtube), ale sam soundtrack czeka już na dysku, więc może coś na jego temat jeszcze skrobnę.
Sama płyta The Majoon Traveller to deklamowane (oczywiście przez samego autora) wiersze Cohena, którym towarzyszy muzyka z udziałem min. Ornette'a Colemana, Dona Cherry'ego, The Master Musicians Of JouJouka czy perkusity The Velvet Underground Angus MacLise. Wszystko zebrane jest w bardzo hipnotyczne, transowe zestawienie słowa mówionego i psychodelicznych etnicznych dźwięków.
płytka do ściągnięcia TUTAJ
a poniżej fragmencik THE INVASION OF THE THUNDERBOLT PAGODA
wtorek, 9 lutego 2010
m | i
Ciężkie do zdobycia, acz warte fatygi.
Pismo m | i znalazłem w Empiku i dziękuje za to niebiosom. Numer grudniowy to między innymi 100 (tak, STO!) obowiązkowych pozycji z gatunku acid folku (łącza już pękają w szwach), artykuł o Williamie Burroughs'ie skoncentrowany głównie wokół jego ostatniej powieści Zachodnia Kraina (która od niedawna gości również w polskich księgarniach), czy wywiad z Szelestem Spadających Papierków.
Pismo jest związane z wytwórnią Monotype Records, z ofertą której również warto się zapoznać.
William S. Burroughs cut up'y
Dokopałem się do zbioru cut up filmów Williama S. Burroughs'a (link do torrenta na samym dole). Sama technika cut up dotyczy przede wszystkim literatury a jej korzeni można doszukiwać się w surrealistycznych eksperymentach z kolażem, a konkretnie (myśląc o literaturze) układaniem przez Trstana Tzarę wierszy z randomowych słów wyciąganych z kapelusza. W technice tej chodzi o pocięcie kilku złożonych zdań na mniejsze fragmenty (ew. pojedyncze słowa) i zestawieniu ich w losowych konfiguracjach. Drugą zbliżoną techniką stosowaną przez Burroughs'a jest fold in, czyli zebranie ze sobą dwóch spójnych tekstów (maszynopisów o takim samym rozstawieniu wierszy), złożenie obu na pół i przyłożenie ich do siebie.
Burroughs wraz z reżyserem Antonym Balchem przełożył metodę cut up'u na język filmu, w efekcie czego powstały takie dzieła jak Towers Open Fire (1963), The cut-ups (1966), Ghost at no 9 (1963-1972) oraz William Buys a Parrot (1959).
wtorek, 23 czerwca 2009
Gonzo - The Life And Work Of Dr. Hunter S. Thompson

Postać Huntera S. Thompsona znana jest w Polsce przede wszystkim za sprawą głośnej książki Fear And Loathing in Las Vegas, a raczej jej jak najbardziej udanej ekranizacji poczynionej przez (swoją drogą ogromnie przeze mnie cenionego) Terry'ego Gilliama. Ale nie o owym arcydziele kinematografii jest mowa, a o dokumencie poświeconym autorowi pierwowzoru.
Całokształt twórczości Thompsona jak i ogólnie jego życie są bardzo mocno powiązane z amerykańską kulturą, polityką czy charakterem czasów, w którym przyszło mu osiągnąć największy sukces. Można zatem zrozumieć dlaczego nie jest on u nas równie kultową postacią jak za Wielką Wodą. Jednak dla mnie jako osoby całkiem długo i mocno obcującej z amerykańską kulturą, Thompson daje ważne świadectwo przemian jakie następowały w Stanach, i które wcale nie są bez znaczenia poza ich granicami. Zaczynając od książki poświęconej gangowi Hell's Angels, przez osławioną surrealistyczną relację z wypadu do Las Vegas, aż po ostrą krytykę Nixona i mocną aktywność polityczną.
Ale "Gonzo" to przede wszystkim portret zdrowo pieprzniętego, nieprzewidywalnego, ale i niezwykle błyskotliwego i przenikliwego wizjonera. Wyrazistego, czasem ekstremalnego, osobliwego, dziwacznego, utalentowanego pisarza... Postaci, która pozornie prezentuje sobą dość wątpliwą moralność, a jednak okazują się być wielkim idealistą i romantykiem.

Najzabawniejsze wydają mi się komentarze Ralpha Steadmana, który pewnie gdyby nie spotkanie i współpraca z Thompsonem nie wykreowałby stylu, za sprawą którego stał się jednym z moich ulubionych ilustratorów. No i pewnie nie brałby narkotyków ;)
Reasumując: dla każdego, kto zachwyca się filmem Las Vegas Parano, nie znając pewnie do końca okoliczności w jakich owa historia się narodziła film ten jest pozycją obowiązkową.
The Winter War In Tibet
Znalezione na blogu The Sirens Sound, do którego odsyłam po linki do poszczególnych albumów. Zespół wpierw zaintrygował mnie nazwą, ale na szczęście najbardziej wartościowa okazała się muzyka. Klimaty psychodeliczne, bardzo przestrzenne, czasem bardziej rockowe, chwilami nieco orientalizujące, a innym razem wręcz ambientowe. Jeszcze raz w celu ściągnięcia odsyłam tuuuuuuuuu
piątek, 10 kwietnia 2009
Flipping Out – Israel's Drug Generation

Polecam ciekawy dokument, o żołnierzach izraelskich, którzy po swojej trzyletniej służbie wyjeżdżają „wypoczywać” do Indii. A jako, że ów urlop przebiega pod znakiem najróżniejszych, lżejszych lub mocniejszych używek, to i finał pobytu bywa różny.
Zjawisko na niemałą skalę, w pewnym swym aspekcie całkiem urzekające...
Part 1
Part 2
Part 3
Part 4
Part 5
Part 6
Subskrybuj:
Posty (Atom)









