Pokazywanie postów oznaczonych etykietą folk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą folk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Holy Sons "Drifter's Sympathy"


Przemistrzowska jest ta płyta... Solowy, autorski projekt perkusisty ukochanych Grailsów, Emila Amosa, który w mocno nietuzinkowy sposób podchodzi do tematu psychodelicznego grania udowadniając, że w obrębie kwaśnych folkowych jazd można wciąż zrobić coś ciekawego. Są i wschodnio brzmiące melodie, i trochę songriwterskich ciągot (jak chociażby okraszony minimalistyczną elektroniczną perką utwór tytułowy, czy "More Miad Briars"), jak i transowe, nieco acid mothersowe riffy (Drifter's Dub). Płyta zaskakuje i się nie nudzi. Nie wszystko tu oczywiście jest jakieś orgazmiczne, ale naprawdę ma swoje momenty. Cudeńko.

niedziela, 23 stycznia 2011

The Vim & Vigour Of Alvarius B & Cerberus Shoal


Split Alvarius B i Cerberus Shoal, na którym oba projekty przedstawiają swoje interpretacje tych samych trzech kompozycji. Nie wiem dokładnie jaki wkład twórczy mieli konkretni muzycy w poszczególne utwory, ale efekt jest bardzo ciekawy, choć muszę niestety przyznać, że wydanie Cerberus Shoal znacznie bardziej mnie urzekło. Otwierający "Dings" w wykonaniu Alvariusa trochę się nie klei próbując na siłę łączyć nieco drażniące pseudo-spoken-wordowe zwrotki (spoko), z bardziej melodyjnymi refrenami (powiedzmy). Pozostałe dwa kawałki to już klasyczne, bardzo intymne, brzydkie, nieco fałszowane balladki. Zgrzytliwe, aczkolwiek urzekające. Jednak to co z tym materiałem zrobili Cerberus Shoal to już istna poezja. "Blood Baby" z nieco bałkańskim zacięciem nasuwa na myśl A Hawk And A Hacksaw, choć więcej tu jednak eksperymentalizmu. Zaśpiewane chóralnie, prawie a capella (nie licząc wrzawy w tle, czy okazyjnych dzwonków i zamykającej utwór trąbki przebijającej się przez świąteczny harmider) "Viking Christmas" jest po prostu piękne i cholernie wzruszające. Zaś "Dings" to epicki, niemal 20-to minutowy folkowy majstersztyk. Niestety przy tak rozbudowanych, bogato urozmaiconych, awangardowych aranżach smucenie Alana Bishopa wypada trochę ubogo.

czwartek, 13 stycznia 2011

Crow Tongue "Ghost Eye Seeker"


Płytka zalega mi na dysku już jakiś czas, a dopiero teraz poświęciłem jej nieco więcej uwagi. I muszę przyznać, że strasznie się wkręciłem. Niesamowicie duszny, pogański, rytualistyczny klimat. Ściana zgrzytów i dronów stanowi tu tło dla bardzo intrygującego autorskiego instrumentu guimbri-banjo, czyli, mówiąc krótko, basowgo banjo przerobionego na modłę marokańskiej lutni guimbri, czego efektem są przybrudzone, lekko sitarowe melodie, które przewodzą poszczególnym kompozycjom. W kawałku "Seeker: Seeker Chant" gęste noisy ustępują już bardziej wyraźnym i stonowanym perkusjonaliom a przewodnikiem przez tę zapadłą pogańską puszczę staje się niski, posępny głos wokalisty. W ogóle wokale są zajebiście ciekawe. Trochę okultystyczne, nieco wręcz gotyckie, ale jednocześnie bardzo szlachetne ("Candle, Corpse, and Bell"). Muszę koniecznie wyłapać inne produkcje tego zespołu.

piątek, 3 grudnia 2010

Zak Riles


Zak Riles, czyli członek ukochanej przeze mnie kapeli Grails ze swoją pierwszą (i chyba póki co jedyną) solową płytą. Jest dużo akustycznego, folkowego grania, ale i znany dobrze z jego macierzystej formacji psychodeliczny klimat, a nawet grailsowy repertuar (konkretnie motyw z Silk Rd). Płyta nie jest może zbyt oryginalna, ani tym bardziej nie odstaje za bardzo od zespołowych dokonań Rilesa, ale słucha się tego naprawdę dobrze. "Before the Refuge" z żywszymy perkusjonaliami i iście wschodnim motywem jest naprawdę wkręcającym numerem. Poza tym jako fan naiwnie łykam wszystko co mi ci goście podrzucą.