Płytka zalega mi na dysku już jakiś czas, a dopiero teraz poświęciłem jej nieco więcej uwagi. I muszę przyznać, że strasznie się wkręciłem. Niesamowicie duszny, pogański, rytualistyczny klimat. Ściana zgrzytów i dronów stanowi tu tło dla bardzo intrygującego autorskiego instrumentu guimbri-banjo, czyli, mówiąc krótko, basowgo banjo przerobionego na modłę marokańskiej lutni guimbri, czego efektem są przybrudzone, lekko sitarowe melodie, które przewodzą poszczególnym kompozycjom. W kawałku "Seeker: Seeker Chant" gęste noisy ustępują już bardziej wyraźnym i stonowanym perkusjonaliom a przewodnikiem przez tę zapadłą pogańską puszczę staje się niski, posępny głos wokalisty. W ogóle wokale są zajebiście ciekawe. Trochę okultystyczne, nieco wręcz gotyckie, ale jednocześnie bardzo szlachetne ("Candle, Corpse, and Bell"). Muszę koniecznie wyłapać inne produkcje tego zespołu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drone. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 13 stycznia 2011
środa, 12 stycznia 2011
Ajilvsga "The Harvest"
Rewelacyjny psychodeliczno-dronowy materiał, zagrany z bardzo swobodnym, improwizowanym feelingiem. Nieco arytmiczne i chaotyczne dzwonki, bębenki oraz grzechotki uzupełnione są kakofonicznym zawodzeniem wszelkiej maści akustycznych instrumentów, od sazów, gitar, tarów, po wiolonczelę czy flety (chyba... czy cokolwiek tam wybrzmiewa). Melodii jest tu niewiele, ale jest za to niezwykle gęsta, zadymiona przestrzeń etnicznych eksperymentów.
piątek, 3 grudnia 2010
Taj Mahal Travellers "July 15, 1972"
Napierdalam dzisiaj pościki jak szalony...
Znów trochę japońszczyzny, z podobnej kategorii co Tetragrammaton, jednak zdecydowanie bardziej abstrakcyjne, przestrzenne, psychodeliczne granie. Syntezatorowe plamy, szamańskie delayowane głosy, dzwonki, gitarowe fuzzy, dronowe przestrzenie, długie improwizowane kompozycje, oraz cała masa innych mniej lub bardziej standardowych instrumentów. Zajebiście intrygująca płyta.
Za to na ubuweb jest dokument o TMT w trasie.
Etykiety:
drone,
free improv,
improwizacja,
polecane,
psych,
taj mahal travellers
Tetragrammaton "Elegy For Native Tounges"
Rewelacyjna muzyka improwizowana z Japonii. Od razu propsy za nazwę i okładkę. A sama zawartość jest jeszcze ciekawsza. Dronowa gra liry korbowej, dziki saksofon, subtelna gitara i free-jazzowa, opętańcza, choć nadal lekko przytłumiona gra perkusji. Niesamowicie hipnotyzujący, transowy chaos. Dużo w tym jazzu, a jednocześnie przesiąknięte jest takim eterycznym, psychodelicznym, etnicznym klimatem (zwłaszcza w utworze Santa Sangre). Rewelka.
Jest to wydawnictwo dwupłytowe, gdzie drugi krążek zapełniają nagrania live. Kawałek Oresteia in One Part to jedna z najlepszych pozycji całego albumu....
Subskrybuj:
Posty (Atom)


